środa, 1 maja 2013

3.

     29 czerwca 

                                             

                              *Dzień wyjazdu*

                          
              
          Czy  to  się  dzieje  naprawdę?   - ciągle zadaje sobie takie pytanie.  Nigdy nie wpadłabym na to, że rzeczy, które się dzieją teraz, mogłyby się przydarzyć.  Pierw konkurs, potem wygrana, a dziś... dziś ''jedziemy do nagrody''.  Śmiesznie to brzmi, ale przecież to jest prawda.  Kto by pomyślał... No na pewno nie ja... Dwa całe miesiące z bożyszczem nastolatek.  Eden dla Emily.  Nie powiem, że ja się nie cieszę, ale to pewnie ona teraz piszczy w duszy, że w końcu zobaczy swoich idoli. Mało tego, zamieszka z nimi przez dwa miesiące! Z resztą ja też... No właśnie ja... Czego ja w ogóle chcę? Nie wiem.. Chciałabym, żeby wszystkie bliskie mi osoby były szczęśliwe. Lepiej uszczęśliwiać innych niż siebie? Nie wiem.. ale mi sprawia to przyjemność. Dużo razy używam tych dwóch słów.. ''Nie wiem''. Czy to źle? Może dobrze.. Nie wiem. 
  


   

 ''Czasami, gdy odpowiemy ''Nie wiem'' gdy ktoś nas o coś zapyta mogą być lepsze skutki. Lecz czy to tak dobrze żyć w niepewności i w kółko  powtarzać te dwa słowa, które kryją za sobą tajemnicę?''



Jest godzina dziesiąta dwadzieścia cztery. Do wyjazdu zostały niecałe cztery godziny. Niby dużo, a jednak mało. Ciekawe co rodzice powiedzieliby na to. Rodzice?!

-O mój Boże, rodzice! - krzyknęłam nie zważając na siedzącą obok mnie Emily.
-Jacy rodzice? O czym ty mówisz? - była zdziwiona tym co mówię. Wręcz nie wiedziała o co mi chodzi.
-Nasi! Nasi rodzice! Przecież oni o niczym nie wiedzą! - panikowałam - Przecież musimy do nich zadzwonić!
-Spokojnie, spokojnie. Przecież mieszkają niedaleko. Co innego jakby mieszkali gdzie indziej. - uspakajała mnie. ''Głupia, nie pomyślałaś o tym.''  Przyłożyłam otwartą dłoń do twarzy, robiąc tak zwanego ''facepalm'a''.
-Racja, ale i tak trzeba do nich zadzwonić. Bo co będzie jak przyjadą do nas, a w domu nikogo nie zastaną?
-Zadzwonić, zadzwonimy, ale nawet jeśli przyjechaliby, a nas by nie było to stałoby  się  coś?  -  spytała -
Nie. - sama odpowiedziała na swoje pytanie. - Więc o co się martwisz? Jesteśmy dorosłe.
-O nic się nie martwię.. znaczy już teraz nie.. Ale zadzwonić do nich trzeba koniecznie! - nadal trzymałam się swojego.
-Tak, wiem, wiem. Zadzwonimy i o wszystkim im powiemy, a oni będą z nas dumni. Będą dumni, że mają takie wspaniałe dzieci. - starała się być poważna i wypięła pierś do przodu. Długo nie wytrzymała i zaczęła się śmiać, a ja razem z nią.
-Okej, idę dzwonić. - powiedziałam, gdy się opanowałyśmy. Udałam się na górę, bo mój telefon leżał na biurku w moim pokoju. Otworzyłam drzwi, a na podłodze stały trzy walizki przygotowane na dzisiaj. Oczywiście byłam już spakowana. Podeszłam do biurka, chwyciłam telefon, wykręciłam numer do mamy i usiadłam wygodnie na łóżku opierając się plecami o miętową ścianę. Jeden sygnał.. drugi sygnał.. trzeci... czwarty.. Oh, mamo! Odbieraj! 
-Halo? - usłyszałam jej głos po drugiej stronie.
-Cześć mamo. - przywitałam się i uśmiechnęłam, ale to tak z przyzwyczajenia, bo i tak przecież by mnie nie zauważyła.
-Hej córciu! Co tam u ciebie? Długo się nie odzywałaś.. Martwiliśmy się z tatą. 
-Nie masz się o co martwić. - znowu się uśmiechnęłam - Właściwie to dzwonię, żeby was o czymś poinformować. - zaczęłam.
-A o czym? Czy to coś poważnego? Dziecko, jesteś chora? Może masz chłopaka? Albo nie czekaj... chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś w ciąży! To nie możliwe, jak ty mogłaś do tego dopuścić? - była przerażona, a tak w ogóle jak mogła pomyśleć, że jestem w ciąży.. No tak... takie rzeczy to tylko moja kochana mamusia.
-Mamo, wyluzyj. Nie.. - chciałam już powiedzieć, że nie jestem w ciąży, ale mi przerwała.
-Dziecko, kiedy to się stało? Byłaś już u ginekologa? Wymiotujesz? Będziemy musieli ci pomóc.. Znasz ojca dziecka? Czy ja go znam?! Na pewno spiorę mu tyłek jak tylko go zobaczę! Już on pożałuje.. Nie ma co robić tylko zapładniać mi córkę! - nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam śmiechem. - Dziecko moje drogie, kochane dlaczego to cię śmieszy?! Przecież to poważna sprawa! Ja mu dam.. Alimenty będzie płacił! Niedoczekanie moje! Jakoś sobie poradzimy córeczko. - zaczęła mnie pocieszać.
-Mamo... proszę.. prze... stań. - nie mogłam się opanować.
-Z czego ty się śmiejesz?! Czy ciąża to coś śmiesznego?! 
-Mamo, ale ja nie jestem w ciąży. - odetchnęła - I pewnie prędko nie zajdę wiedząc, że będę musiała przechodzić przez to co przed chwilą usłyszałam. - zachichotałam.
-Więc o czym chciałaś mi powiedzieć? - spytała.
-Jest tam gdzieś w pobliżu tata? - wiedziałam, że on też musi wiedzieć, a lepiej będzie jak się dowiedzą razem. Nie to, że mam jakieś wątpliwości czy coś.. Bo przecież nie mają nic do tego co robię, a w ogóle to już nie ma innego wyjścia.
-Jest, zawołać go? 
-Jak możesz to zawołaj. - odpowiedziałam. Przy uchu słyszałam jak mama woła tatę, a potem mówi, że ja dzwonię. Potem tylko jakieś szelesty i głosy ''  oddaj  tą  komórkę,  ja ją  trzymam! '' ,  '' ale  to  mnie  wołała''. - Włączcie na głośnomówiący.
-Na co? A co to jest? - spytała moja mama.
-W prawym dolnym rogu piszę ''Włącz głośnik'', naciśnij. - słyszałam jak wykonuje moje polecenie - Już?
-A! Mów ciszej, jest za głośno. 
-Eh, odsuń telefon od ucha. - westchnęłam.
-O, znacznie lepiej. - wiedziałam, że w tamtej chwili się uśmiechnęła - Czego to ludzie nie wymyślą. Więc co chciałaś nam powiedzieć. 
-Przez najbliższe dwa miesiące nie będzie mnie w domu. - oznajmiłam spokojnie - Em zgłosiła nas do konkursu, no i go wygrałyśmy. - uśmiechnęłam się - Nagrodą jest dwumiesięczny pobyt w domu takiego zespołu.
-Jakiego zespołu? - moja mama i ta jej ciekawość.
-One Direction, mamo. Na pewno nie znasz. Emily jest ich fanką.
-One Direction?! Wow, szczęściary z was. Dwa miesiące z takimi przystojniakami.. Mmm.. Przyznaj, który ci się najbardziej podoba? Mi ten mulat, nie pamiętam jak miał na imię.. Oh, zabójczo przystojny. - nie przypuszczałam, że powie mi właśnie to.
-Skąd ty ich znasz? - spytałam zdziwiona?
-A w radiu i w telewizji non-stop puszczają ich piosenki, no to znam. No.. który najładniejszy?
-Żaden mamo. - odparłam - No, skoro już wszystko wiecie, to czy mogę się rozłączyć? - spytałam z nadzieją.
-A co? Wstydzisz się przy tacie rozmawiać o chłopakach? - teraz już całkiem się spaliłam.
-Pa mamo, pa tato, może jeszcze dziś zadzwonię! - nie czekając na ich odpowiedź rozłączyłam się, odłożyłam telefon z powrotem na biurko i zeszłam na dół śmiejąc się w najlepsze.
-Co cię tak śmieszy? - spytała Ems z uśmiechem na twarzy.
-Moja mama. - odpowiedziałam - Wierz mi, teraz to już się boje nawet mieć chłopaka.
-Znowu panikowała o ciąży? - pokiwałam głową - Ah, niemożliwa kobieta.. - zaśmiałyśmy się.
-A ty dzwoniłaś do swoich rodziców? - spytałam.
-Tak.
-I co?
-Co i co? Nic. Mówili, że są ze mnie dumni. - uśmiechnęła się.



   
                                        ''Dzień bez uśmiechu to stracony dzień''




           Jest godzina dwunasta dwadzieścia dziewięć. Zostało nam półtorej godziny... Leżymy sobie na kanapie i oglądamy jakiś nudny program w telewizji. No bo co innego możemy robić? Nic tylko leniuchować i wgapiać się w ekran telewizora. Na dwa miesiące zostawimy nasz dom.  Czy dwa miesiące to długo? Nie wiem.. Znowu wracam do opcji ''nie wiem''... Dwa miesiące to długo? Tak czy nie? Z jednej strony nie, ale z drugiej tak. Możemy tylko mieć nadzieję, że te dwa krótkie/długie miesiące będą udane. Oby tak...

  


             
               ''Nadzieję może mieć każdy, ale tylko nieliczni potrafią sprawić, że to, czego tak bardzo pragniemy może przerodzić się z nadziei w rzeczywistość.''



            Wyglądam przez okno wypatrując czy jakieś auto nie przyjeżdża pod nasz dom. Nie dostałyśmy żadnych informacji kto ma po nas przyjechać i zawieść do ich domu. Samochody przejeżdżały sobie ulicą nigdzie się nie spiesząc. Pewnie dlatego, że nie jest to jakaś autostrada czy coś, tylko zwykła ulica na osiedlu. Zza zakrętu wyjeżdża limuzyna. Zawsze chciałam się przejechać limuzyną, takie jakieś marzenie od dzieciństwa. Zatrzymała się pod naszym domem.. Co?! Z pojazdu wysiadł jakiś mężczyzna i skierował się w stronę naszych drzwi. Niee, to chyba jakaś pomyłka.. Zadzwonił dzwonek, więc podbiegłam otworzyć.

-Dzień dobry, czy panna Evans lub Foster? - spytał.
-Dzień dobry, ja to Vanessa Evans, a Emily Foster to moja przyjaciółka, a o co chodzi?
-Ah, tak. Na pewno pani się nie domyślała, że przyjedzie po panie limuzyna.  Chłopcy  wysłali mnie po panie. - wytłumaczył uśmiechając się.
-Aa, to ja zaraz pobiegnę po przyjaciółkę i możemy jechać. - kierowca tylko skinął głową, a ja pobiegłam po Em.
-Emily! Samochód podjechał, a tak w ogóle to nie samochód tylko limuzyna, dasz wiarę? - nadal nie mogłam uwierzyć, że przejadę się tym cackiem.
-Już? Przecież jest.. - spojrzała się na zegarek - no faktycznie...
          Zniosłyśmy nasze walizki na dół, a przemiły szofer - jeśli można go tak nazwać, bo nie wiem, czy robi to codziennie - zabrał je od nas i wpakował do bagażnika. Otworzył przed nami drzwi, a my czym prędzej wsiałyśmy do auta.

           

             Jechałyśmy jakieś czterdzieści pięć minut - bo ich dom znajdował się na drugim końcu Londynu - słuchając muzyki, która leciała z radia w limuzynie. Telewizor, automat ze słodyczami, DVD... Same bajery w środku. Po wcześniej wspomnianym upływie czasu, w końcu dojechaliśmy do celu. Dom jak pałac normalnie... Mężczyzna pomógł nam wysiąść z auta. Wprowadził kod do bramy, a ta się otworzyła.  Szliśmy w kierunku ogromnego, białego domu ciągnąc za sobą walizki, bo przecież szofer nie dałby rady wziąć wszystkich na raz. Doszliśmy do drzwi, a on zadzwonił domofonem informując, że już przyjechałyśmy.  Kilkanaście sekund staliśmy pod drzwiami, gdy ktoś przekręcił zamek i otworzył je.
-Witam. - przywitał się z nami Liam i wpuścił do środka. - Chłopaki! - zawołał, a już po chwili przed nami stała czwórka chłopaków. Przystojnych chłopaków.. Vanessa, opanuj się, przecież już ich widziałaś!   Ale nie na żywo. 
-Jestem Niall, - powiedział wesoło blondasek.
-Ja Zayn. - czarnowłosy.
-Harry. - z kręconymi włosami.
-Liam. - chyba był najbardziej ogarnięty.
-A ja jestem Jennifer. Żartuję, Louis. - ten ostatni.
-I jesteśmy - powiedział Zayn.
-One Direction! - krzyknęli wszyscy.
-Hej, jestem Emily. - przywitała się z nimi. - A to jest Vanessa.
-Miło was poznać.
-Czujcie się jak u siebie w domu. - powiedział do nas Liam - w końcu spędzicie u nas dwa miesiące.


           Tak, spędzimy tu dwa miesiące... Dwa miesiące... Czy to nie za długo? Może kiedyś powiem, że one mi nie wystarczyły..


 ''Nigdy nie oceniaj długości czasu przed przeżyciem go, bo nigdy nie wiadomo, czy będziesz chciał, aby jak najszybciej się skończył , czy może będziesz błagał Boga, aby Ci ten czas przedłużył.''










sobota, 27 kwietnia 2013

2.

                                 *Tydzień później*

       27 czerwca 

                  
                     Jadę  sobie  na  pięknym,  białym  koniu  wzdłuż  nad  podziw  czystej  rzeki,  nucąc  pod    nosem  nie  znaną  mi  melodię.  Mój  rumak  nagle  się  zatrzymał,  zaczął  pić  wodę  schylając  przy tym  swoją  długą szyję.  Ja  także  postanowiłam  się napić. Zeskoczyłam z konia i poszłam w stronę wody. Brzeg rzeki był piaszczysty. Tylko, że była jedna, mała przeszkoda, której oczywiście ja nie zauważyłam. Kamień.  Zwykły,  szary  kamień.  Potknęłam  się,  przewróciłam,  a  moja  twarz zanurzyła  się  w  wodzie. 
''Nessa!'' - usłyszałam  jak  ktoś  wykrzykuje  moje  imię. ''Vanessa!'' - znowu  ktoś  mnie  wołał. 
                   
                   


                     Szybko  otworzyłam  oczy,  a  nade  mną  zauważyłam  wpatrującą  się  we  mnie  Emily.  Na głowie  czułam  coś  wilgotnego,  mokrego.  Czym  prędzej  przyłożyłam  dłoń  do  owego  miejsca.  Moje  włosy  były  mokre.  Przeniosłam  wzrok  na  Em.  W  rękach  trzymała  dzbanek.   '' Po  co  jej  rano  dzbanek,  do  cholery?! ''   Dzbanek?  Mokre  włosy?  O  nie...
-Radzę  ci  uciekać!  -  powiedziałam  z  zaciśniętą  szczęką  i  zamkniętymi  oczami.
-Tyle,  że  ja  musiałam  to  zrobić!  Próbowałam  cie  jakoś  obudzić,  a  ty  nic!  Spałaś  jak  suseł,  jeśli  można  tak  powiedzieć.   Musiałam  użyć  innych  środków.  -  naprawdę?   Nie  mogłam  uwierzyć  w  to,  jak  trudno  mnie  obudzić.  Z  resztą,  nie  dziwię  się...  Po  wczorajszym  dniu  mogłam  spać  nawet  do  wieczora.  A  tak  w  ogóle,  to  która  godzina?  Zaczęłam  szukać  wzrokiem  zegarka,  aż  w  końcu  moje  oczy  dotarły  tam,  gdzie  powinny  dotrzeć.   Dwunasta  trzydzieści  osiem  -  taką  liczbę  pokazywały  wskazówki  zegara.   '' No,  nieźle  sobie  pospałaś ... ''  -  głos  wewnętrzny  jak  zawsze  pomaga...
-A  dlaczego  tak  koniecznie  musiałaś  mnie  obudzić?  -  spytałam  zmieniając  pozycję  na  siedzącą  i  przecierając  przy  tym  oczy. 
-Bo  dziś  jest  ogłoszenie  wyników  konkursu!  -  krzyknęła  prosto  w  moje  lewe  ucho,  aż  musiałam  je  zasłonić. 
-Nie  krzycz  tak.  -  uspokoiłam ją  -  O  jakim  konkursie  ty  mówisz?  -  całkowicie  nie  wiedziałam  o  co  jej  chodzi.
-Konkurs.  Piosenka.  One  Direction.  Kojarzysz?  -  zaczęła  machać  rękoma  przed  moimi  jeszcze  zaspanymi  oczami.  Dopiero  wtedy  przypomniało  mi  się  o  czym  ona  mówi. 
-No  kojarzę,  kojarzę  już  teraz.  A  o  której   te  ogłoszenie  wyników?  -  spytałam.
-O  szesnastej!  -  podskoczyła  radosna  i  zaczęła  znowu  cieszyć  się  jak  głupia.  Złapałam  ją  za  ramiona,  tym  samym  powstrzymując  jej  skoki. 
-O  szesnastej?  -  pokiwała  głową  na  ''tak''  -  To  po  jaką  cholerę  budzisz  mnie  już  teraz?! 
-No,  bo...  bo...  bo  chciałam  żebyś  wstała  wcześniej  -  jąkała się  -  Ale  przecież  nie  można  spać  tak  długo!  -  teraz  już  powiedziała  to  stanowczo.
-Dobra.  -  powiedziałam  zrezygnowana  -  Idź  na  dół.  Zrobisz  mi  śniadanie?  -  poprosiłam,  a  ona  pokiwała  tylko  głową.  Zeszła  na dół.  -  Dziękuję!  -  krzyknęłam   jeszcze  i  usłyszałam  jej  melodyjny  śmiech. 
                
          

                    Wyjęłam  z  szafy  dżinsowe  spodenki  i  białą  bluzkę  w  czarne  kropki.  Skierowałam  się  do  łazienki,  gdzie  wzięłam  szybki,  ale gorący prysznic.  Potem  jeszcze  poranna  toaleta  i  wyszłam  z  ów  pomieszczenia.  
                     


                     Ubrana  zeszłam  na  dół  i  podążyłam  w  stronę  kuchni.  Emily  siedziała  na  taborecie  przy  stole  i  zajadała  kanapki,  które  leżały  na  talerzyku  przed  nią. 
-A  gdzie  kanapeczki  dla  mnie?   -  spytałam  dziecinnym  głosem.  Ems  podniosła  rękę  i  wskazała  palcem  na  blat.  Przeniosłam  tak  wzrok  i  zobaczyłam  niebieski  talerz  z  różnorodnymi  kanapkami.  Jedne  były  z  szynką,  inne  z  serem,  jeszcze  inne  z  pomidorem,  a   najbardziej  podobały  mi  się  te  ze wszystkim  naraz. 
-Dziękuję.  
-Nie  ma  za  co.  -  powiedziała  -  Za  dwie  godziny  wyniki.  Stresujesz  się? 
-Nie.  -  odpowiedziałam  -  Nie  zależy  mi  na  wygranej,  ale chciałabym  żebyśmy  zwyciężyły,  bo  wtedy  twoje  marzenia  się  spełnią.  Dwa   miesiące   z   One   Direction ...  Ah,   raj  dla  fanek.  -  zaśmiałyśmy się.
                Po  zjedzonym  posiłku  poszłyśmy  do  salonu.  Włączyłyśmy  telewizor  i  zaczęłyśmy  słuchać  muzyki.  Przy  niektórych  piosenkach  nawet  tańczyłyśmy  i  śpiewałyśmy.  Niby  normalny  dzień,  a  jednak  wyjątkowy.  Tak  już  jest  jak  się  przyjaźnią  dwie  stuknięte  osoby. 
              


                        Spojrzałam  na  zegar  wiszący  na  kremowo-białej  ścianie.  Wskazówki  pokazywały  godzinę  piętnastą  pięćdziesiąt  trzy. 
-Em,  włącz  laptopa,  zaraz  będą  wyniki.  -  powiedziałam  do  przyjaciółki.
-O  cholera,  to  już?  Tak  szybko  zleciało.  -  czym  prędzej  pobiegła  na  górę,  a  po  chwili  wróciła  z  laptopem.   Usiadła  na  swoim  poprzednim  miejscu,  czyli  zaraz  koło  mnie  i  włączył  urządzenie.  Uruchomiła  przeglądarkę  i   weszła  na  pocztę.  '' 1  nowa  wiadomość! ''  -  ukazał  nam  się  napis,  który  Emily  od  razu  kliknęła.   Zaczęłyśmy  czytać .... bla,  bla,  bla  .... konkurs ...  bla,  bla,  bla ....  mnóstwo  uczestników ...  bla,  bla,  bla  .... gratulujemy wygranej ...  bla,  bla,  bla ...  CO?! ... Serdecznie  gratulujemy  wygranej!  Możecie  zacząć  się  pakować  na  dwumiesięczny  pobyt  w  domu  One  Direction.   Dokładną  datę  i  adres  znajdziecie  poniżej ...  Dalej  już  nie  czytałyśmy.                                
Wpatrywałyśmy  się  w  ekran  jak ...  jak  Niall  w  jedzienie  -  powiedziałaby Emily.   Zdjęła  laptopa  z  kolan  i  odstawiła  na  ławę.   Patrzyła  w  jakiś  punkt  w  pokoju  i  nie  mogła  wydusić  z  siebie  ani  jednego  słowa.   Z  resztą  ja  też...  Ems  spojrzała  na  mnie  i  rzuciła  się  jak  głodna  lwica.   Zaczęła  piszczeć  i  skakać,  tulić  mnie,   a  ja  nadal  byłam  oszołomiona.   W  końcu  doszło  do  mnie,  że  wygrałyśmy  i  zaczęłam  cieszyć  się  razem  z  nią.
-A   nie  mówiłam?  -  spytała  się  płacząc  przy  tym.  
-Nie  płacz  już.  Przecież   spełnią   się  twoje   marzenia.  -  przytuliłam  ją   zaczęłam  głaskać  po   plecach. 
-No  właśnie  dlatego  płaczę.  -  zaśmiała  się  -  Dziękuję,   dziękuję  za  wszystko. 
-Nie  ma  za  co.   -  ścisnęłam  ją  mocniej  i  teraz  to  mi  zaczęły  spływać  łzy  po  policzkach. 
                         


                          Przeczytałyśmy  jeszcze,  że  za  dwa  dni  będziemy  już  u  nich  w  domu.. U  nich  -  mam  na  myśli  One  Direction. 
                      



                  Czy  może  przytrafić  się  nam  coś  jeszcze  lepszego?     Czy  te  dwa  miesiące  z  nimi  będą  w  stanie  zmienić  nasze  nudne  życie? 

piątek, 26 kwietnia 2013

1.

     20 czerwca           

             
               
                    Ah, Londyn, cudowne miasto. Byłam w wielu miejscach na świecie, ale zdecydowanie tu czuję się najbardziej swobodnie. No cóż, jak to mówią ''Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej''. Tak, Londyn nazwałam swoim domem.
             


                   Idę sobie ulicami tego wcześniej wspomnianego przeze mnie miasta, a wiatr delikatnie muska moją twarz i inne odsłonione części ciała. Pogoda dzisiaj jest przyjemna. Słońce mocno daje o sobie znać, ale uspokaja je lekki wiaterek. Nacisnęłam na  klamkę  od  bramki prowadzącą na naszą posiadłość. ''Naszą'' - mam na myśli moją i Emily, mojej przyjaciółki.
                   



                        Rok temu, gdy miałam 18 lat wyprowadziłam się z domu rodziców. Potem dołączyła do mnie Ems i teraz mieszkamy razem.                                                                                                                          Zaczęłam szukać kluczy w mojej torebce, lecz nie mogłam ich znaleźć. Odpuściłam i zaczęłam pukać i dzwonić do drzwi z nadzieją, że Em jest w środku. Po kilku sekundach zamek zaczął się przekręcać, a drzwi się otworzyły. Oczywiście sprawcą tego był nikt inny jak Emily. Zdjęłam trampki i usiadłam na kanapie w salonie. Sięgnęłam po pilota i włączyłam telewizor. Nawet nie zwracałam uwagi na jaki program patrzę.
-Vanessa, mam sprawę. - usłyszałam głos Ems.
-Ehem. Jaką? - nie za bardzo byłam zainteresowana tym, co chciała mi powiedzieć, ale nie mogę jej tak po prostu ignorować, bo w końcu to moja przyjaciółka. Przeniosłam oczy na nią. - No o co chodzi?
-Chciałabym ci coś pokazać. - usiadła koło mnie z laptopem na rękach. - Wiem, że nigdy nie chciałaś się zgłaszać do programów muzycznych.. - odwróciłam głowę - ale posłuchaj mnie. - chwyciła moją głowę i obróciła w jej stronę - Wiesz jak bardzo kocham One Direction.. - pokiwałam twierdząco głową - a oni... oni ogłosili konkurs.. konkurs na cover ich piosenki. Wiem, że mamy szanse. Tylko proszę, zgódź się.
Nie wiedziałam co zrobić. Zgodzić się? Może lepiej nie.. Ale wtedy zawiodłabym Emily. Zaryzykuję, tak, zaryzykuję..
-Dobrze. - to jedno słowo wystarczyło, aby Em zaczęła skakać i piszczeć. Zaczęła mnie przytulać  i  całować.  - Ale nie ciesz się tak bardzo, bo to, że się zgodziłam, nie oznacza, że wygramy.
-Oj, nie bądź pesymistką. - złapała mnie za ramiona i znowu przytuliła, tym razem lekko. - Dziękuję.
-Przecież wiesz, że nie ma za co. - usłyszałam jak pociąga nosem - Em, ty płaczesz?
-Nie, to tylko oczy mi się pocą. - uśmiechnęła się.
-Oj, no już nie płacz. - pogłaskałam ją po plecach - A tak w ogóle to do kiedy mamy czas, żeby nagrać ten cover?
-Wiesz, no.. jakby ci tu powiedzieć.. - zakłopotała się.
-Do jutra? - spytałam z pewnością.
-No.. tak. Przepraszam, że prędzej nie mówiłam, ale wiesz.. też dopiero dziś się dowiedziałam, a jak wyszłaś, to pomyślałam, że zaryzykuję i cię spytam.. - zaczęła się tłumaczyć.
-Już się nie tłumacz, wszystko dobrze. Tylko teraz musimy szybko wybrać jakąś piosenkę.
-To ma być ich piosenka. - powiedziała.
-Ich? One Direction? - pokiwała twierdząco głową - Boże.. No trudno. Idź zrób mi herbatę, a ja poszukam jakiejś.
-Dobra, proponuję przesłuchać Kiss you, Little Things, Over Again i They don't know about us. - zaproponowała i oddaliła się w stronę kuchni. Zaczęłam słuchać piosenki... Przyznam szczerze, że nie wiedziałam, że mają takie świetne głosy i do tego wspaniałe piosenki. Myślałam, że dziewczyny lecą tylko na ich wygląd, chociaż może też zdarzają się takie.. ale pewnie większość kocha ich, nie dlatego, że są piękni. Jak widać pozory mylą.
-I co? Wybrałaś jakąś piosenkę? - spytała Ems wchodząca do salonu z dwoma kubkami gorącej herbaty.
-Tak. - odpowiedziałam krótko - Oni mają niesamowite głosy. - przyznałam.
-No wiem. To jak? Która piosenka? - pytała.
-They don't know about us. - odpowiedziałam spokojnie i wzięłam łyka herbaty. Em miała w buzi płyn i zaczęła się krztusić. - O Boże! Em! Nic ci nie jest?
-Nie, wszystko dobrze. - powiedziała, gdy tylko się uspokoiła - Zaskoczyłaś mnie.
-Wiesz, lubię zaskakiwać ludzi. - trzepnęłam włosami - Ale teraz kompletnie nie wiem o co ci chodzi.
-O wybór piosenki. - uśmiechnęła się.
-Coś z nią nie tak? - zdziwiłam się.
-Nie, z nią nie. Ale zastanawiam się, dlaczego właśnie na nią padł twój wybór?
-Jest prawdziwa. Ma prawdziwe słowa. Jest zwykła, a zarazem oryginalna. Miałam nawet ciarki, gdy ją słuchałam. - przyznałam.
-Wiem, jest wspaniała. - uśmiechnęła się - To jak? Zaczynamy?
-Jasne. Skoczę tylko po kamerę. - pobiegłam na górę, zabrałam to, co miałam wziąć i zeszłam na dół? Em właśnie nastrajała gitarę. Ustawiłam kamerę przed kanapą.
-Gotowa? - spytałam.
-Gotowa. - odpowiedziała. Włączyłam nagrywanie i najpierw się przedstawiłyśmy, potem Em zaczęła grać, a ja śpiewać.

People say, we shouldn't be together
we're to young to know about forever,
but I say they don't know what they talk- talk- talking about.

Cause this love is only getting stronger

so I don't wanna wait any longer
I just wanna tell the world that you're mine girl..

(Razem)

Oh, They don't know about the things we do
They don't know about the I love you's
but I've bet you if they only knew 
They would just be jealous of us
They don't know about the up all nights...
                         ......



                Skończyłam śpiewać, jeszcze tylko uśmiechnęłyśmy się do kamery i wyłączyłam nagrywanie. Szybko zgrałam nagranie na laptopa i wysłałam na podanego maila. Gdy to zrobiłam, wyłączyłam go.

-Było świetnie, mamy spore szanse. - mówiła Em.
-Nie wiem czy takie spore.. Przecież jest szansa, że w ogóle nie zobaczą tego nagrania, bo pewnie wiele osób zgłosiło się do tego konkursu.
-Zobaczysz, będzie dobrze. Nawet jeśli nie wygramy  to  było  świetnie, bo  w  końcu  dałaś   się   namówić. - przytuliła mnie.
-Patrz jak ten czas szybko zleciał. Już jest ciemno! - odwróciłyśmy się w stronę  okna  i  zaczęłyśmy  się  śmiać. - Która godzina?
-Dwudziesta pierwsza siedemnaście. - odpowiedziała Em.
-Chętnie pooglądałabym sobie jeszcze telewizję, ale spać mi się chcę. - zaśmiałam się.
-Ja też. Idziemy?
-No pewnie! Kierunek? Łóżko!
   
                  

          Wbiegłyśmy po schodach, szybko zajęłam łazienkę i wzięłam gorący, szybki prysznic. Ubrałam się, wyszłam z łazienki i położyłam się do wyrka. Długo nie musiałam czekać i zasnęłam.



środa, 17 kwietnia 2013

Prolog.


   Życie jest trudne - tak mówią wszyscy dookoła.  

Zmiany - czasami dobre, czasami złe, zmieniają życie.

Czy więc warto zaryzykować nie wiedząc co może się stać? 

Nie wiadomo.

Decyzje podejmujemy sami.

Sami jesteśmy odpowiedzialni za to co robimy. 

Zdarzy się coś dobrego, wspaniałego - jesteśmy szczęśliwi.

Zdarzy się coś złego - wtedy jest inaczej. 

Czy więc warto ryzykować?

Nie wiadomo.

Jeśli chcesz sprawdzić - zaryzykuj. 

Bohaterowie.


Bohaterowie

Vanessa Evans (19l.)

''Walcząc nie zawsze będziesz wygrywał, jednak zawsze będziesz miał świadomość podjętej walki.''


















Emily Foster (18l.)

''Nieśmiałość jest wielkim grzechem przeciwko miłości.''



Louis Tomlinson (21l.)

''Żyj chwilą, bo wszystko inne jest niepewne.''

Niall Horan (19l.) 

''Dzień bez śmiechu - dniem straconym.''

Harry Styles (19l.)

''Nie czekaj na okazję, zrób ją sobie sam!''

Liam Payne (19l.)

''Spraw, aby każdy dzień zamienił się w najpiękniejszy dzień twojego życia.''

Zayn Malik (20l.)

''Bądź wierny sobie i nie poświęcaj się temu, dla kogo jesteś nikim.''


Bohaterowie drugoplanowi:

~Eleanor Calder
~Danielle Peazer
~Perrie Edwards
~Paul Higgins
~Issabelle Evans
~Mark Evans
~Kate Foster
~William Foster



Jeśli jakieś nowe postacie się pojawią, na pewno o tym poinformuję.