*Tydzień później*
27 czerwca
Jadę sobie na pięknym, białym koniu wzdłuż nad podziw czystej rzeki, nucąc pod nosem nie znaną mi melodię. Mój rumak nagle się zatrzymał, zaczął pić wodę schylając przy tym swoją długą szyję. Ja także postanowiłam się napić. Zeskoczyłam z konia i poszłam w stronę wody. Brzeg rzeki był piaszczysty. Tylko, że była jedna, mała przeszkoda, której oczywiście ja nie zauważyłam. Kamień. Zwykły, szary kamień. Potknęłam się, przewróciłam, a moja twarz zanurzyła się w wodzie.
''Nessa!'' - usłyszałam jak ktoś wykrzykuje moje imię. ''Vanessa!'' - znowu ktoś mnie wołał.
Szybko otworzyłam oczy, a nade mną zauważyłam wpatrującą się we mnie Emily. Na głowie czułam coś wilgotnego, mokrego. Czym prędzej przyłożyłam dłoń do owego miejsca. Moje włosy były mokre. Przeniosłam wzrok na Em. W rękach trzymała dzbanek. '' Po co jej rano dzbanek, do cholery?! '' Dzbanek? Mokre włosy? O nie...
-Radzę ci uciekać! - powiedziałam z zaciśniętą szczęką i zamkniętymi oczami.
-Tyle, że ja musiałam to zrobić! Próbowałam cie jakoś obudzić, a ty nic! Spałaś jak suseł, jeśli można tak powiedzieć. Musiałam użyć innych środków. - naprawdę? Nie mogłam uwierzyć w to, jak trudno mnie obudzić. Z resztą, nie dziwię się... Po wczorajszym dniu mogłam spać nawet do wieczora. A tak w ogóle, to która godzina? Zaczęłam szukać wzrokiem zegarka, aż w końcu moje oczy dotarły tam, gdzie powinny dotrzeć. Dwunasta trzydzieści osiem - taką liczbę pokazywały wskazówki zegara. '' No, nieźle sobie pospałaś ... '' - głos wewnętrzny jak zawsze pomaga...
-A dlaczego tak koniecznie musiałaś mnie obudzić? - spytałam zmieniając pozycję na siedzącą i przecierając przy tym oczy.
-Bo dziś jest ogłoszenie wyników konkursu! - krzyknęła prosto w moje lewe ucho, aż musiałam je zasłonić.
-Nie krzycz tak. - uspokoiłam ją - O jakim konkursie ty mówisz? - całkowicie nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Konkurs. Piosenka. One Direction. Kojarzysz? - zaczęła machać rękoma przed moimi jeszcze zaspanymi oczami. Dopiero wtedy przypomniało mi się o czym ona mówi.
-No kojarzę, kojarzę już teraz. A o której te ogłoszenie wyników? - spytałam.
-O szesnastej! - podskoczyła radosna i zaczęła znowu cieszyć się jak głupia. Złapałam ją za ramiona, tym samym powstrzymując jej skoki.
-O szesnastej? - pokiwała głową na ''tak'' - To po jaką cholerę budzisz mnie już teraz?!
-No, bo... bo... bo chciałam żebyś wstała wcześniej - jąkała się - Ale przecież nie można spać tak długo! - teraz już powiedziała to stanowczo.
-Dobra. - powiedziałam zrezygnowana - Idź na dół. Zrobisz mi śniadanie? - poprosiłam, a ona pokiwała tylko głową. Zeszła na dół. - Dziękuję! - krzyknęłam jeszcze i usłyszałam jej melodyjny śmiech.
Wyjęłam z szafy dżinsowe spodenki i białą bluzkę w czarne kropki. Skierowałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki, ale gorący prysznic. Potem jeszcze poranna toaleta i wyszłam z ów pomieszczenia.
Ubrana zeszłam na dół i podążyłam w stronę kuchni. Emily siedziała na taborecie przy stole i zajadała kanapki, które leżały na talerzyku przed nią.
-A gdzie kanapeczki dla mnie? - spytałam dziecinnym głosem. Ems podniosła rękę i wskazała palcem na blat. Przeniosłam tak wzrok i zobaczyłam niebieski talerz z różnorodnymi kanapkami. Jedne były z szynką, inne z serem, jeszcze inne z pomidorem, a najbardziej podobały mi się te ze wszystkim naraz.
-Dziękuję.
-Nie ma za co. - powiedziała - Za dwie godziny wyniki. Stresujesz się?
-Nie. - odpowiedziałam - Nie zależy mi na wygranej, ale chciałabym żebyśmy zwyciężyły, bo wtedy twoje marzenia się spełnią. Dwa miesiące z One Direction ... Ah, raj dla fanek. - zaśmiałyśmy się.
Po zjedzonym posiłku poszłyśmy do salonu. Włączyłyśmy telewizor i zaczęłyśmy słuchać muzyki. Przy niektórych piosenkach nawet tańczyłyśmy i śpiewałyśmy. Niby normalny dzień, a jednak wyjątkowy. Tak już jest jak się przyjaźnią dwie stuknięte osoby.
Spojrzałam na zegar wiszący na kremowo-białej ścianie. Wskazówki pokazywały godzinę piętnastą pięćdziesiąt trzy.
-Em, włącz laptopa, zaraz będą wyniki. - powiedziałam do przyjaciółki.
-O cholera, to już? Tak szybko zleciało. - czym prędzej pobiegła na górę, a po chwili wróciła z laptopem. Usiadła na swoim poprzednim miejscu, czyli zaraz koło mnie i włączył urządzenie. Uruchomiła przeglądarkę i weszła na pocztę. '' 1 nowa wiadomość! '' - ukazał nam się napis, który Emily od razu kliknęła. Zaczęłyśmy czytać .... bla, bla, bla .... konkurs ... bla, bla, bla .... mnóstwo uczestników ... bla, bla, bla .... gratulujemy wygranej ... bla, bla, bla ... CO?! ... Serdecznie gratulujemy wygranej! Możecie zacząć się pakować na dwumiesięczny pobyt w domu One Direction. Dokładną datę i adres znajdziecie poniżej ... Dalej już nie czytałyśmy.
Wpatrywałyśmy się w ekran jak ... jak Niall w jedzienie - powiedziałaby Emily. Zdjęła laptopa z kolan i odstawiła na ławę. Patrzyła w jakiś punkt w pokoju i nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa. Z resztą ja też... Ems spojrzała na mnie i rzuciła się jak głodna lwica. Zaczęła piszczeć i skakać, tulić mnie, a ja nadal byłam oszołomiona. W końcu doszło do mnie, że wygrałyśmy i zaczęłam cieszyć się razem z nią.
-A nie mówiłam? - spytała się płacząc przy tym.
-Nie płacz już. Przecież spełnią się twoje marzenia. - przytuliłam ją zaczęłam głaskać po plecach.
-No właśnie dlatego płaczę. - zaśmiała się - Dziękuję, dziękuję za wszystko.
-Nie ma za co. - ścisnęłam ją mocniej i teraz to mi zaczęły spływać łzy po policzkach.
Przeczytałyśmy jeszcze, że za dwa dni będziemy już u nich w domu.. U nich - mam na myśli One Direction.
Czy może przytrafić się nam coś jeszcze lepszego? Czy te dwa miesiące z nimi będą w stanie zmienić nasze nudne życie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz